Między ulem a kancelarią. Czego o pracy uczą nas pszczoły? Rozmowa z Anną Dobosz

08 kwietnia 2026
Udostępnij:

Kiedy i jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pszczołami?

No to tak naprawdę to jest cała rodzinna przygoda. Mój mąż kiedyś stwierdził, że chciałby mieć pszczoły. Ja to podchwyciłam, bo mój wujek miał pasiekę. Od słowa do słowa podarował nam pierwsze dwie rodziny pszczele. Zawsze się śmiejemy, że zdecydowaliśmy się na to dlatego, że okazało się, że mój syn jest po prostu miodożercą i wydawaliśmy bardzo dużo pieniędzy na miód. Pomyśleliśmy więc, że połączymy pasję z tym, co i tak było nam potrzebne.

I tak to się rozpoczęło. To już piąty rok, odkąd mamy zarejestrowaną pasiekę. Na ten moment mamy pięć rodzin pszczelich, ale nawet przy takiej liczbie uli jest sporo pracy, więc dużą część obowiązków wymagających siły, takich jak przenoszenie czy podnoszenie uli, wykonuje mój mąż. To naprawdę fajna pasja, bo pszczoły miodne, wbrew powszechnej opinii nie są agresywne, w odróżnieniu od os.

Planujemy rozwijać pasiekę, bo nie wszystkie rodziny przetrwają zimę. Zdarzają się choroby albo błędy w sztuce. W tym roku jedna rodzina nie przetrwała, co zawsze bardzo przeżywamy, to duża strata i żal.

Łączycie przyjemne z pożytecznym. A jak nazywa się Wasza pasieka?

Pasieka nazywa się Eble-BEE-ble, nietrudno się domyśleć, że dzieci brały udział w tworzeniu nazwy 😉. Znaku towarowego jeszcze nie mamy zarejestrowanego. Logotypu też nie – szewc bez butów chodzi. Myślimy o jego stworzeniu, być może nawet poprzez konkurs rodzinny. Jeśli wszystko się rozwinie, w przyszłości rozważymy ochronę znaku towarowego.

Czy Wasza pasieka, która powstała z pasji, może przerodzić się w działalność?

Jeżeli chodzi o nadwyżki miodu, to lubimy dzielić się nimi z rodziną. Jeśli jest więcej, czasami uda się coś sprzedać, ale to zależy od roku. Był sezon, w którym zebraliśmy ponad 50 litrów miodu, natomiast w ubiegłym roku, ze względu na chłodniejszą aurę i trudności pszczół z wylatywaniem, było go zdecydowanie mniej. Na nasze potrzeby jednak zawsze wystarcza. Nie nastawiamy się na komercję, robimy to przede wszystkim dla przyjemności i możliwości obserwowania życia pszczół. To bardzo relaksujące zajęcie.

Jakiś czas temu wpadliśmy na pomysł, aby zapraszać do pasieki klasy naszych dzieci. Szkoły organizują takie wyjścia i z roku na rok wychodzi nam to coraz lepiej. Prowadzimy pogadanki o pszczołach, ich zwyczajach i ciekawostkach, na przykład, że pszczoła żyje w sezonie około 28 dni i w tym czasie odwiedza miliony kwiatów, zbierając w całym swoim życiu mniej niż łyżeczkę miodu. Dzieci bardzo chętnie uczestniczą w takich spotkaniach. Organizujemy konkursy, mamy kapelusze ochronne i zachęcamy do bezpiecznego kontaktu z pszczołami. Mamy nadzieję, że przełoży się to na większą świadomość ekologiczną.

Uświadamiamy też, że zbyt intensywne koszenie trawników jest niebezpieczne dla owadów i zachęcamy do pozostawiania fragmentów roślinności, takich jak koniczyna czy mlecz, który jest jednym z pierwszych źródeł pożywienia dla pszczół wiosną.

Też mam taką nadzieję, staram się dbać o bioróżnorodność w ogrodzie. Mamy bardzo dużo trzmieli, są urocze, zwłaszcza gdy zdarza się go spotkać śpiącego w kwiatku.

O tak, my też mamy sporo takich obserwacji. Zrobiliśmy łąkę dla pszczół, mamy facelię i grykę, czyli rośliny miododajne. Często okazuje się, że więcej jest trzmieli niż pszczół, pszczoły muszą latać dalej. Potrafią lecieć nawet do dwóch kilometrów, a w razie potrzeby do ośmiu, choć jest to dla nich bardzo męczące. Potrafią przynieść na sobie nawet do 80% swojej masy w pyłku. To ogrom pracy.

Ale to musi niesamowicie wyglądać.

Tak, szczególnie gdy widać te kule pyłku na odnóżach pszczół i trzmieli.

Jest taka książka i film „Sekretne życie pszczół”. Czy obserwując ich życie, jesteś w stanie dostrzec jakieś mechanizmy społeczne w ulu?

To jest bardzo widoczne. Każda pszczoła rodzi się podobna, a to, że jedna staje się matką, wynika z tego, że jest lepiej karmiona i rozwija się inaczej. W ulu każdy ma swoje zadania. Są pszczoły sprzątające, karmiące, strażniczki i zbieraczki. Widać też współpracę i podział ról.

Są też strażniczki na wejściu do wlotka i w sezonie można obserwować, jak na przykład szerszenie podlatują. Szerszeń jest ogromnym zagrożeniem, może zdewastować cały ul. Widać, jak one potrafią z nim walczyć. My też wtedy pomagamy naszym przyjaciółkom i zwalczamy szerszenia. Widać tę zbiorowość i dobrze zorganizowany system pracy, podział zadań.

Oczywiście nie zaglądamy do ula co chwilę, chociaż mój mąż tak mocno wszedł w życie pszczół, że kupił kamerkę termowizyjną i planuje kupić minikamerę do ula, aby obserwować, co pszczoły robią zimą. W tym roku były takie mrozy, że się przestraszyliśmy, że może ich nie ociepliliśmy wystarczająco. Na szczęście kamerka termowizyjna pokazała, że w środku jest ciepło.

Zdarzyło nam się też i to już parokrotnie, że pszczoły nam się wyroiły, czyli postanowiły się podzielić, uciec z ula i zrobić nowy kłąb na drzewie sąsiada. Trzeba było je zbierać z tego drzewa.

Nie mamy kamerki podłączonej do konkretnej pszczoły jak w filmie, ale i bez takich cudów da się dużo dowiedzieć. To zmusza, żeby usiąść, popatrzeć, wyciszyć się. Jak jest hałas i ruch, to one inaczej się zachowują, denerwują się. Więc takie obserwowanie jest super.

To, że pszczoły, które żyły w ulu, wyniosły się na drzewo pokazuje, że życie w ulu nie hamuje ich naturalnych instynktów.

Tak! I powiem Ci, że w Kodeksie cywilnym jest rozdział poświęcony pszczołom, kilka artykułów o tym, że jak pszczoły się wyroją, to właściciel może ich poszukiwać, może wejść na cudzy teren. Jak studiowałam prawo, zawsze mnie to śmieszyło, a okazuje się, że to spory problem. Ostatnim razem sąsiad nas poinformował, że coś takiego się dzieje, a byliśmy akurat na wyjeździe, więc w te pędy wracaliśmy, żeby ratować pszczoły.

Królowa też żyje miesiąc? Czy może dłużej?

Nie, królowa potrafi żyć do 5–6 lat. Natomiast, ona po prostu tylko je i czerwi, nie wylatuje, więc ma siłę i jest dobrze odżywiona. W hodowlach komercyjnych, to królowa jest pewnie wymieniana co rok, dwa lata, żeby była silna. U nas w dwóch rodzinach cały czas jeszcze jest oryginalna królowa, a to już 5 lat.

To niesamowita różnica, miesiąc a 5 lat…

Tak, ta to ma szczęśliwe życie… Ale te pszczoły, które się wylęgną w sezonie jesiennym, przeżywają zimę, więc też sobie trochę żyją. Jak jest zimno pszczoły zbijają się w kłąb, tworzą sobie tam ciepełko i chronią matkę machając skrzydełkami i tułowiem. W ulu musi być stała temperatura. Wylatują dopiero jak jest średnio 10 stopni, ale nawet zimą, jak jest cieplej, potrafią się rozbić na trochę i wylecieć. No ale nie przynoszą wtedy pożywienia, tylko tak sobie polatają i wracają.

Pszczoła generalnie potrafi uderzać ponad 300 razy skrzydłami na sekundę w locie. Machając skrzydłami ociepla się, kiedy jest zimno i chłodzi, kiedy jest bardzo gorąco.

Ile pszczółek mieszka w jednym ulu, w jednej rodzinie?

Różnie, to zależy od siły danej rodziny, ale średnio od 30 do 50 tysięcy. Raz dla dzieci z przedszkola zrobiliśmy ramkę z pleksi, żeby nie każdy musiał podchodzić do ula. Mój mąż włożył taki jeden plaster do tej ramki i pokazaliśmy dzieciom z bliska cały taki żywy plaster. To jest po prostu mrowie, niesamowicie to wygląda i to było bardzo fajne doświadczenie, nawet dla mnie, zobaczyć to z takiej perspektywy. Pszczół jest tam od groma i każda wie, co ma robić, komunikują się też ze sobą.

Jeżeli chodzi o zbieranie pokarmu i pyłku, lecą zwiadowczynie, szukają, gdzie można by znaleźć fajny pyłek i nektar, wracają do ula i informują o tym pozostałe pszczoły, wykonując odpowiednie ruchy tułowia. Mówi się, że one tańczą, bo kręcą takie ósemki. W zależności od tego, czy kręcą większe ósemki, czy mniejsze, informują, jak daleko i w którym kierunku lecieć. Poprzez taki taniec pszczeli potrafią bardzo precyzyjnie wskazać pozostałym pszczołom, gdzie mają lecieć, mają swój system.

Jak przenosi się pasieki nawet o metr pszczoły mogą się zgubić. Mogą nie trafić do domu. One mają to po prostu zakodowane, w którym kierunku lecieć i tak daleko z taką dokładnością. Jak przestawialiśmy ule wiosną, robiliśmy to stopniowo, po 50–60 cm na dzień, żeby te, które już zaczęły wylatywać, mogły się przyzwyczaić do nowego położenia. Jest takie ryzyko, że będą tracić czas na szukanie domu, którego mogą nie znaleźć i cała rodzina się rozpadnie.

W pasiekach wędrownych pszczoły się „resetują”, czyli jak się wywozi pszczoły, to przez 3 dni muszą być zamknięte i dopiero się je otwiera i wtedy na nowo określają sobie, gdzie jest dom. Natura jest niesamowita.

Fantastyczny jest taki kontakt z naturą.

Tak, tym bardziej, że pszczoły nie są agresywne, chyba że są niepokojone, gdy np. usiądzie się na wprost wlotka robią się zdezorientowane, wylatują i zderzają się z czymś, czego wcześniej tam nie było, wtedy mogą próbować atakować. Nie lubią też nienaturalnych zapachów. Fantastycznie przepowiadają pogodę, jak się zbiera na burzę też zaczynają się zachowywać inaczej.

Masz w sobie taką pasję, a czy w pracy zawodowej masz określone obszary, które Cię fascynują?

Powiem Ci szczerze, że jeżeli chodzi o naszą pracę w JWP, to co rusz odkrywam coś nowego. Cała własność intelektualna od jakiegoś czasu jest dla mnie fajnym wyzwaniem, bo ja oryginalnie wywodzę się z innej dziedziny prawa. Przed przyjściem do JWP w ogóle nie zajmowałam się własnością przemysłową. Zajmowałam się prawem ochrony konkurencji, a na aplikacje na rzecznika patentowego poszłam trochę z przekory. Mój mąż stwierdził, że prawo jest bez sensu, że jest zbyt skomplikowane i w zasadzie powinno się to wszystko napisać od początku, dla zwykłego człowieka. On nie jest prawnikiem, ma umysł ścisły. Od słowa do słowa zaproponowałam mu „no to chodź na aplikację rzecznikowską, będziemy rzecznikami, bo może nim być i technik, i inżynier, i prawnik. Pójdziemy razem i zobaczysz, z czym to się je.”

Fajny pomysł.

Poszliśmy na tę aplikację i oboje ją skończyliśmy i teraz przynajmniej wie, z czym ja się mierzę w pracy.

Prawo własności intelektualnej bardzo mi się spodobało, nawet bardziej niż prawo konkurencji. Zaaplikowałam do JWP 4 lata temu i jest to moja pierwsza poważniejsza przygoda z prawem własności przemysłowej.

Podoba mi się zależność tych dwóch dziedzin, bo wydaje się, że to są skrajne podejścia.

Tak, one się niby wykluczają, ale z drugiej strony jedna bez drugiej nie działa, uzupełniają się.

Wracając trochę do pszczół, nasuwa mi się skojarzenie z naszą kancelarią, też jest sporo kobiet, które pełnią istotne funkcje, dużo się dzieje, każda z nas ma swoje zadania…

To prawda, tylko że u pszczół trutnie są unicestwiane jak wykonają swoją robotę. 😉 Nam byłoby jednak ciężko bez panów. Na szczęście analogie są tylko delikatne. Ale jeśli praca, wygląda tak samo jak w ulu, to dobrze. Człowiek może się sporo nauczyć z takiej formy organizacji, gdzie każdy wie, co ma zrobić i bierze za to odpowiedzialność. Gdyby tak było wszędzie świat byłby idealny.

To czego jeszcze możemy się nauczyć od pszczół?

Zdecydowanie pracowitości, konsekwencji w działaniu i optymalizacji pracy. Pszczoły potrafią podobno specjalizować się w zbieraniu nektaru i pyłku z jednego rodzaju kwiatu, co ułatwia i przyspiesza pracę, bo każdego kwiatu trzeba się nauczyć, inaczej się go otwiera, trzeba odpowiednio podlecieć.

Zadaniowości?

Tak. A potem spanie. 😊 Pszczoły też śpią, naukowcy wyliczyli, że do 8 godzin.

To bardzo zdrowo. Trzeba się regenerować.

Dokładnie. I nektarem się posilać.

Powiedz mi jeszcze na koniec, masz jakieś marzenie?

Zawsze marzyłam o tym, żeby pojechać i zobaczyć na żywo zorzę polarną. Aczkolwiek zorza przenosi się już w nasze rejony, w tym roku też było ją widać. Jednak chciałabym ją zobaczyć w jej „naturalnym środowisku”, czyli w krajach skandynawskich. W momencie, kiedy byłam już prawie, żeby spełnić to marzenie, pojawiły się dzieci, które troszeczkę wstrzymują plany. W związku z tym trochę poczekam i będę realizować marzenia z dziećmi, jak tylko trochę jeszcze podrosną.

Życzę Ci tego z całego serca. Dziękuję za rozmowę. 😊

Warszawa

JWP Rzecznicy Patentowi
ul. Mińska 75
03-828 Warszawa
Polska
T: 22 436 05 07
E: info@jwp.pl

NIP: 526 011 18 68
REGON: 010532597
KRS: 0000717985

Gdańsk

JWP Rzecznicy Patentowi
Budynek HAXO
ul. Strzelecka 7B
80-803 Gdańsk
Polska
T: 58 511 05 00
E: gdansk@jwp.pl

Kraków

JWP Rzecznicy Patentowi
ul. Kamieńskiego 47
30-644 Kraków
Polska
T: 12 655 55 59
E: krakow@jwp.pl

Wrocław

JWP Rzecznicy Patentowi
WPT Budynek Alfa
ul. Klecińska 123
54-413 Wrocław
Polska
T: 71 342 50 53
E: wroclaw@jwp.pl